Jastrząb Kobben – okręt, na którym szkolą się marynarze

Na dziedzińcu Akademii Marynarki Wojennej stoi okręt podwodny Jastrząb Kobben. Codziennie wielu gdynian przejeżdża obok niego w drodze do pracy czy szkoły. Postanowiliśmy nieco przybliżyć jego sylwetkę i zajrzeć do środka.

// fot. Paweł Plecha wnętrze symulatora Jastrząb-Kobben

Okręt podwodny, który znajduje się przed Akademią Marynarki Wojennej w Gdyni nie tylko przypomina o dziedzictwie morskim uczelni i miasta, lecz pełni także funkcję praktyczną. W jego wnętrzu na co dzień szkolą się marynarze, gdzie w naturalnym symulatorze mogą doskonalić swoje umiejętności. Okręt, który znajduje się w Gdyni Oksywiu trafił do polskiej Marynarki Wojennej w 2002 roku, wcześniej służył norweskiej marynarce.

 

Okręt służy do szkolenia załóg okrętów podwodnych, w Marynarce Wojennej Rzeczypospolitej Polskiej posiadamy jeszcze cztery takie okręty. Załogi tych okrętów odbywają cykliczne szkolenia, m.in. odbywają się one na stojącym przed AMW symulatorze – wyjaśnia komandor podporucznik Krzysztof Nowakowski z Akademii Marynarki Wojennej.

 

Ze względu na swoją specyfikę służba na takim okręcie wymaga od marynarzy szczególnych predyspozycji. Przede wszystkim muszą to być spokojni ludzie przy jakiejkolwiek awarii. Stres na okrętach podwodnych jest zawsze, ale nie mogą tego po sobie pokazywać. Jest to grupa zamknięta, która musi ze sobą współdziałać. Nie powinni się ze sobą kłócić ponieważ są razem przez cały czas. To jest najważniejsze, spokój i umiejętność dogadywania się wzajemnie – mówi Marcin Kobyliński starszy technik z Centrum Pływania Podwodnego. 

 

Stojący przed Akademią Marynarki Wojennej symulator należy do rodzaju jednego z najmniejszych okrętów podwodnych jakie pływają po morzach. Jest to już wiekowy okręt, który został zbudowany w latach 60 i gruntownie został zmodernizowany w latach 90. Nie szkoli się na nim od podstaw, są to kursy doskonalące umiejętności – dodaje Marcin Kobyliński

 

Symulator, który służy Akademii Marynarki Wojennej został w 2012 przetransportowany na ląd. Ze względu na rozmiary jego przemieszczenie na teren uczelni było dużym wydarzeniem logistycznym. Okręt został podniesiony na nabrzeże, następnie ustawiony na podkładach kolejowych został wciągnięty na teren Akademii. Przy okazji tego wydarzenia zostało rozebrane rondo, przy uczelni. Prędkość przesuwania po szynach była znikoma, cały weekend zajęło przemieszczenie go po samym rondzie – opowiada Krzysztof Nowakowski.

 

Okręt stojący na terenie Akademii Marynarki Wojennej znakomicie spełnią swoją funkcję, jak twierdzi Marcin Kobylański, wkrótce po rozpoczęciu szkolenia kursanci czują się jakby byli na pełnym morzu. Zamykamy się tutaj szczelnie, gdy ćwiczymy ten symulator sprawia, że czujemy się bardzo naturalnie. Na Kobbenie co ciekawe jest mniej koi niż załogi co oznacza, że znajduje się tu tzw. koja ciepła. Oznacza to, że ktoś kto schodzi z wachty wskakuje do ciepłego łóżka – wyjaśnia. Na posiłkach można było się poczuć jak w przyczepie kempingowej ponieważ koja trzeba było złożyć, a stoły rozkładać – dodaje.

 

Służba na takim okręcie jest wyjątkowa jeszcze z jednego powodu. Na pełnym morzu marynarze mają do czynienia z różnymi temperaturami, co sprawia, że praca na takim okręcie bywa momentami uciążliwa.  Na pokładzie mamy bardzo mało wody słodkiej, dlatego kąpiele też nie są częste. Mamy 5,2 tony wody słodkiej co oznacza, że tej wody dla całej załogi jest mało – opowiada Marcin Kobyliński.

 

Na okręcie w trakcie służby panują niemal spartańskie warunki. Miejsca jest bardzo mało, jedna łazienka i jeden prysznic dla wszystkich, Trochę więcej miejsca ma dowódca. Reszta załogi śpi na tzw. koi ciepłej. Wolny czas, czyli ten pozawachtowy oglądamy nagrane filmy czy seriale, czasami takie, których byśmy normalnie nie oglądali. Dlatego śledząc jakiś film wiele razy można czasem odkryć owe wątki. Czytamy też mnóstwo książek. Załoga czasem spędza razem okres wielu miesięcy, jest szansa by się lepiej poznać – wyjaśnia Marcin Kobyliński.

 

Wcześniej okręt Jastrząb-Kobben służył norweskiej Marynarce Wojennej, został zwodowany w latach 60. Od 2002 roku służy polskiej Marynarce Wojennej, zaś od 2012 roku jako symulator pomaga marynarzom w doskonaleniu umiejętności. 

 

Paweł Plecha

e-mail: eratusz@gdynia.pl

12.06.2017 06:00 Ocena: 0

Zobacz także:

ORP MEWA – okręt zwany „papieskim”

11 czerwca 1987 roku Jan Paweł II w swojej trzeciej pielgrzymce do Polski odwiedził Gdynię, gdzie spotkał się z setkami tysięcy wiernych. Było to jedno z najważniejszych wydarzeń w historii miasta, a także w historii okrętu ORP Mewa, na pokładzie którego Ojciec Święty udał się w dalszą apostolską podróż. Z okazji tego wydarzenia w weekend ORP Mewa zostanie udostępniony zwiedzającym.

Fikakowo ma nowoczesne boisko

Boisko przy ulicy Gryfa Pomorskiego to jedno z ulubionych miejsc mieszkańców Fikakowa. Otwarty w 2004 roku obiekt zmienił się  w ostatnim czasie nie do poznania – nawierzchnię asfaltową zastąpiono poliuretanową, o powierzchni 440 m2. Zakres prac obejmował również utwardzenie z kostki betonowej terenu wokół boiska oraz remont systemu odwadniającego. W ramach wyposażenia sportowego zamontowano dwie nowe bramki o wymiarach 2x3m oraz dwa kosze do koszykówki. Ustawienie nowych koszy i przełożenie istniejących, umożliwiło wyznaczenie dwóch boisk do koszykówki.

Gdyński street art na światowym poziomie

San Francisco, Londyn, Melbourne, …Gdynia. Lonely Planet, jedno z najbardziej poważanych wydawnictw podróżniczych na świecie, opublikowało właśnie album, który prezentuje najlepsze przykłady sztuki ulicznej i imprez poświęconych tej tematyce z całego globu. W tym szacownym gronie znalazł się również gdyński festiwal Traffic Design!